Śnieżka — Karkonosze


Korona Gór Polski / środa, 6 września, 2023

Mimo iż ideą Korony Gór Polski jest przede wszystkim poznawanie nie do końca oczywistych zakątków Polski, siłą rzeczy znajdują się na jej liście także te szczyty, które od lat są tłumnie odwiedzane przez turystów. Jednym z takich pewniaków jest Śnieżka, która cieszy się ogromną popularnością nie bez powodu — jest najwyższym szczytem w Karkonoszach i prowadzi na nią sporo łagodnych szlaków, do tego obfitujących w wiele atrakcji.

Na Śnieżce zdarzyło mi się być już dawno temu, zanim w mojej głowie narodził się pomysł zdobywania Korony. Jednak w związku z nabyciem książeczki trzeba było tę wyprawę powtórzyć i skłamałabym, gdybym stwierdziła, że ponowne zdobycie tego szczytu było uciążliwe czy nudne. Śnieżkowe krajobrazy zapadły mi głęboko w serce, a Karpacz, z którego prowadzi szlak na ten szczyt, również pokochałam, mimo jego wybitnie komercyjnego charakteru (mającego przecież swój niezaprzeczalny urok). Zatem któregoś czerwcowego poranka ponownie wyruszyliśmy na podbój korony Karkonoszy.

Aby dostać się na niebieski szlak, należy dotrzeć do świątyni Wang w Karpaczu. Samochód można zostawić na jednym z parkingów w okolicach ulicy Karkonoskiej — jest ich tam wiele, więc raczej nie ma potrzeby obawiać się o miejsce. Stamtąd stromą uliczką Na Śnieżkę należy podejść pod wzmiankowany wyżej przepiękny, drewniany kościół, mijając po drodze kolorowe kramy i sklepy z pamiątkami. Tuż za kościołem znajduje się również kasa z biletami wstępu do parku narodowego (można płacić kartą). I od razu wita nas piękno karkonoskiej przyrody, wraz z wygodną ścieżką, która będzie prowadzić nas ku królewskiej Śnieżce.

Niebieski szlak kojarzy się przede wszystkim z drewnianą świątynią Wang.
Te puchatki chyba nie planują dzisiaj zbyt wielu aktywności.
Warto zatrzymać się na moment przy świątyni i popatrzeć na nią choćby tylko z zewnątrz.

Szlak zaczyna się bardzo łagodną, brukowaną drogą. Praktycznie nie czuć, że zdobywamy wysokość. Po jakichś 45 minutach spaceru docieramy do miejsca znanego jako Polana w Karkonoszach (1067 m n.p.m.), od którego rozchodzi się wiele różnych ścieżek. Można tu także chwilę odpocząć i zjeść własny prowiant, korzystając ze znajdujących się tu ławek i stołów. Następnie brukowana droga prowadzi aż do Koziego Mostku, gdzie rozgałęzia się na dwie odnogi. Obydwie jednak prowadzą w to samo miejsce. Wybierając dalsze podążanie niebieskim szlakiem, należy skierować się w las, po kamieniach — ta droga będzie nieco mniej komfortowa, za to bardziej malownicza. Natomiast jeśli wolimy trzymać się mniej kamienistej ścieżki, nią także dotrzemy w końcu do pierwszego ze schronisk na naszej trasie — urokliwej i rustykalnej Samotni, której wdzięk podkreśla usytuowanie nad lśniącą taflą otoczonego wzgórzami Małego Stawu. Możemy zatrzymać się tutaj, możemy także ruszyć dalej, ponieważ tylko kolejny kwadrans drogi dzieli nas od następnego schroniska, a więc Strzechy Akademickiej, sporego górskiego hotelu pokrytego charakterystycznym zielonkawym dachem. Obydwa te budynki, mimo iż znajdują się tak blisko siebie, charakteryzują się kompletnie odmiennym klimatem, w obydwu jednak można się na chwilę zatrzymać, odsapnąć, skorzystać z toalety oraz coś zjeść, aby przygotować się na dalszą wędrówkę.

Większość niebieskiego szlaku na Śnieżkę wygląda właśnie tak.
Od Polany rozchodzi się tyle ciekawych ścieżek, że aż szkoda decydować się na jedną.
Przez krótki fragment szlak zamienia się w kamienistą, choć nadal niezbyt stromą ścieżkę.
Urokliwe oko Małego Stawu.
Samotnia to jedno z ukochanych przez turystów schronisk, mające fanów w całej Polsce.
Strzecha Akademicka to prawdziwy górski hotel, robiący wrażenie swoimi rozmiarami.
I znowu kociaki 🙂

Teraz niebieski szlak znowu zamienia się w brukowaną, szeroką drogę. Po 40 minutach drogi docieramy do miejsca o dość złowieszczej nazwie Spalona Strażnica. Można tu odbić w stronę Równi pod Śnieżką czerwoną trasą, jednak aby zdobyć Śnieżkę, należy trzymać się niebieskiego szlaku. Zresztą, nie sposób się tu zgubić, gdyż zmierzając w stronę kolejnego schroniska na trasie, cały czas widzimy już przed sobą majaczący na tle nieba szczyt Śnieżki. Teraz musimy stracić nieco zdobytych przewyższeń, aby dotrzeć do przełęczy. Tuż za nią wita nas wielki, żółty budynek zwany Domem Śląskim — kolejna przystań, w której można odnowić siły.

Opuszczamy Dom Śląski i teraz czeka nas dylemat: iść dalej niebieskim szlakiem i łagodniejszą, choć okrężną drogą zdobyć szczyt Śnieżki, czy też podbijać ją czerwonym, znacznie krótszym, lecz ostrzejszym wariantem. To już osobista decyzja, czy wolimy spokojniejszą wędrówkę, czy też mamy ochotę poczuć choć trochę górskiej adrenaliny, której jak dotąd ten szlak nie zapewniał zbyt wiele. Osobiście wolę na Śnieżkę wchodzić bardziej stromym podejściem, a schodzić tym łagodniejszym. Warto jednak mieć na uwadze pogodę, a zwłaszcza wiatr, który może się tu dawać we znaki. Tak czy inaczej, wkrótce dotrzemy na szczyt Śnieżki i będziemy mogli podziwiać jego nieco nietypowy, kosmiczny krajobraz, a to za sprawą charakterystycznego, okrągłego budynku obserwatorium (niestety od lat zamkniętego i powoli popadającego w ruinę). Miłośników architektury może także zainteresować kaplica św. Wawrzyńca, również o okrągłym kształcie. Jak widać, droga na najwyższy szczyt Karkonoszy jest usłana interesującymi i zróżnicowanymi budynkami, co czyni ten szlak wyjątkowo atrakcyjnym i przyczynia się do jego niesłabnącej popularności.

Mimo iż Karkonosze nie należą do wysokich szczytów, nawet tutaj da się odczuć prawdziwie górski klimat.
W prawo czy w lewo? Oto jest pytanie.
I kolejne rozdroże.
Może wreszcie troszeczkę przyspieszy nam puls?
Kosmiczny szczyt Śnieżki.

Ze Śnieżki można wracać tą samą drogą, można także skręcić przy strażnicy w czerwony szlak, który pozwoli nam obejść Mały Staw od drugiej strony, a następnie wrócić do polany żółtą bądź zieloną ścieżką. Istnieje również opcja zjechania kolejką linową „Zbyszek”, co wymaga odbicia od Przełęczy Pod Śnieżką czarnym szlakiem w stronę Kopy. Warto jednak mieć na uwadze, że kolejka dość wcześnie zwija interes — przynajmniej w roku 2022 działała w weekendy do 17, a w tygodniu do 16. My się oczywiście spóźniliśmy, więc pozostało nam zejście piechotą. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze mogliśmy natomiast wydać w naszej ulubionej restauracji w Karpaczu, czyli w Dworze Liczyrzepy, w której można spróbować regionalnych potraw i od razu nadrobić z nawiązką wszystkie stracone kalorie. Mimo wszystko jednak, cała wycieczka to prawie 18 kilometrów, więc porządny obiad się nam należy. Śnieżkę i Karpacz żegnamy z kolejnymi miłymi wspomnieniami i pewnie nie jest to ostatni raz, kiedy będziemy wspinać się na jej szczyt. Może następnym razem wybierzemy inne podejście?

Łagodniejsze zejście pozwoli nam podziwiać z góry Dom Śląski.
W Domu Śląskim można przybić pieczątkę, która swoim rozmiarem nawiązuje chyba do gabarytów samego budynku 😛
Nie zapomnieliśmy o kamyczku z Radziejowej!
Deska regionalnych przysmaków w Dworze Liczyrzepy. Uwaga: wymaga dodatkowego żołądka albo opakowania na wynos.

Podsumowanie

Śnieżka — 1603 m n.p.m.
Poziom trudności: 2/5 (bardzo prosty i przyjemny szlak, który polubią nawet dzieci, jedynie długość trasy może sprawić nieco trudności mało wprawionym wędrowcom)
Suma podejść: 786 m
Szlak: niebieski
Czas przejścia: ok. 3,5 h
Parking: liczne parkingi w górnym Karpaczu
Pieczątki: punkt sprzedaży biletów przy wejściu na szlak; Samotnia; Strzecha Akademicka; Dom Śląski
Opłaty: 9 zł za wstęp do Karkonoskiego Parku Narodowego